Stacja kolejna - upada na kolana, zakrywa dłońmi twarz i bezgłośnie łka.
skomentuj (0)
Obiecałaś mi - nigdy, nikogo. I co, warto było? Czas najwyższy przyswoić naukę od życia - Ciebie nigdy, nikt.
Emocjonalne szaleństwo zostało zakończone totalnym brakiem uczuć. Nic, wielkie nic, totalne wypalenie. Jak zwykle - ze skrajności w skrajność. Nie jem, nie piję, pracuję, prawie nie śpię i totalnie nic nie czuję. Chyba podświadomie nie pasuje mi ten stan, bo przecież największa autoagresja miała miejsce właśnie w czasie braku absolutnego.
Nie uratujesz mnie, jestem bez barwy.
Zapałką jestem. Impulsywnie zapalam się, rozbłyskam wielce i nagle pstryk, już mnie nie ma. Wstydzę się tych krótkotrwałych płomieni, bo nie są nic warte.
Patrzysz na mnie i mówisz, że przecież tyle się zmieniło, że tu i teraz to nie to samo co tam i wtedy. Doprawdy?